• Wpisów:7
  • Średnio co: 127 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 16:06
  • Licznik odwiedzin:2 247 / 1022 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czas zdecydowanie za szybko mija. Nadchodzi niby długo wyczekiwany weekend, a tu proszę-już poniedziałek. W jaki sposób pozostało do wakacji tylko 4 miesiące? W tym przypadku nie jest to akurat problemem. Szczególnie, że te wakacje zwiastują przełom w moim aktualnym życiu. Zawsze, gdy zwracam na ten mankament uwagę, mogę usłyszeć od strony rodziny tylko jedno:
''Zanim się obejrzysz, minie całe Twoje życie''.

W tym tygodniu wyznaczyłam sobie wiele spraw do zrealizowania. Módlmy się, aby lenistwo mnie nie dopadło.
 

 
Miałam zamieścić kolejny tekst wczoraj wieczorem, lecz nie dotrzymałam obietnicy. Nikomu nie robi to przecież żadnej różnicy. Nikt tego nie czyta. Przynajmniej licznik odwiedzin wzrasta po coraz to nowszym wpisie, co oczywiście zachęca mnie do kontynuacji tego zajęcia.
***
Pożaliłam się, a teraz przejdę do konkretnych spraw. Aktualnie uczestniczę w zajęciach z historii. Nie przepadam za przelewaniem swojej twórczości na papier w innym otoczeniu niż samotny zakątek, gdzie panuje przyjemny spokój. Niestety nie mam zazwyczaj weny po szkole na napisanie czegokolwiek. Teraz przynajmniej lekcja szybciej minie. Jeszcze 20 minut nudnej katorgi. Wczoraj-jak już wspominałam-obchodziłam moje 15 urodziny. Jeżeli chodzi o prezenty otrzymałam je trochę wcześniej-konkretniej tak przy okazji. Dostałam ciekawy sweterek oraz wybrałam się z mamą do eleganckiej kawiarni na ciacho i kawę. Bez życzeń również się nie obeszło. Nawet dzisiaj mogłam usłyszeć te słowa. Z tej oto okazji urządzam bardzo skromną imprezę w przyszłym tygodniu. Odbyłaby się już w ten weekend, lecz niestety dziewczyny się rozchorowały. Rzekomo jestem na diecie, a czekam z niecierpliwością na te słodkości. Podobno koleżanka ma zamiar natrudzić się specjalnie dla mnie, robiąc piętrowy tort pokryty na wierzchu różnymi cukierkami, a brzegi jego czekoladowymi pałeczkami obklejone.
Czy jeszcze coś dopisać?
Cały czas zastanawiam się nad bogatymi ''dodatkami'' do treści wpisów. Żebym miała chociaż odrobinkę więcej czasu i chęci.
(tekst-jak z resztą zauważyliście- został stworzony w innym czasie. Nie jest to raczej problemem?)

 

 
Źle się z tym czuję. Zbyt wiele dni już opuściłam w szkole. O integrowaniu się ze społeczeństwem w tym miejscu już nawet nie wspomnę. Jakaś nieokreślona rzecz pojawia się w moim życiu raz na jakiś czas, robi zamieszanie, wywołujące zamknięcie się w samej sobie po czym znika na kruchą chwilę. Teraz znów jest w porządku. Zaczynam z powrotem układać porozrzucane kawałeczki siebie. Wyczuwam znajomą chęć na spędzenie czasu w ambitny sposób. Wróciło ono w trakcie pisania tego tekstu. Zastanawiające.
***
Zauważyłam, że udzielam się tutaj zachowując spokój z nutką filozoficznego podejścia. Nie wiem, czy Wam to odpowiada. Postanowiłam, iż ten tekst przeznaczę na ''małe'' podsumowanie ostatnich dni. Rozmyślałam nad zmianą wyglądu tego miejsca i jak widać spełniło się. Co o tym sądzicie? Chciałam przedstawić ten mój zakątek w internecie jako łagodny, a kolory mają świadczyć o tym, że mimo przeciwstawiającemu się losu, wciąż pamiętam o zaletach tego życia. Szczerze mówiąc czas spędziłam zwyczajnie. Wróciłam do utęsknionych ćwiczeń. Walentynki... W sumie też nic nowego. Podobno czeka gdzieś tam na mnie piękna róża od kolegi. A co mogę powiedzieć o dzisiejszym dniu? Jeden-nadszedł dzień tak zwanego porównania ''przed i po'', a dwa-moje 15 urodziny. Jak on przebiegł dowiecie się dziś wieczorem.
Mam Wam o dziwo sporo do powiedzenia, ale tylko wciąż stoję w miejscu i paplam o samych pierdołach.
Wczoraj poszperałam trochę w internecie, szukając dobrych piosenek. Niby jest to mój gust, ale jakoś nie zabrałam się za nie wcześniej. Wsłuchując się w ich klimat mogę wyobrazić sobie jak przenoszę się w dzieje moich rodziców. Po prostu zapominam o tej nowej rzeczywistości, gdzie króluje u takiej młodzieży jaką jestem ja, tak zwany #SWAG. Nie będę w sumie Was okłamywać, jak i w pewien sposób wywyższać się. Również i ja jestem tym gimbusem.



Nie jestem miłośniczką książek, ale to nie znaczy, że przez ten dosyć zabawny powód je porzuciłam. Książka, która może szczycić się przeczytaniem do końca przez moją osobę cechuje się naprawdę, dosłownie ciągłą akcją. Sądzę, że mogłabym sięgnąć po każdy gatunek, ale mówiąc prościej-musi CAŁY czas coś się dziać. Przechodząc z kartki na kartkę uwielbiam napotykać nowsze, zaskakujące rzeczy. Kocham te wzrastające we mnie napięcie, które wywołuje niesamowite tempo czytania, aż wzrok czasem nie wyrabia. Ciekawość prosi się o spojrzenie na zakończenie tego wątku. Czasem czytam go nawet po kilka razy.

 

 
Śnieg prószy. Raz jest go więcej, drugi raz już mniej. A w ostateczności wcale i tak jest w sumie najczęściej. Gdzie ta prawdziwa zima? Temperatura na minusie, to i śniegu powinno być po kolana. Chyba zgadzacie się ze mną? Po upływie kilku ostatnich dni doszłam do wniosku, że powinnam wrócić do niezawracania sobie głowy sprawami, które wywołują we mnie irytujący ucisk na sercu. Mimo tego, że uwielbiam rozmyślać o rzeczach dla mnie nieosiągalnych, będę do ich podchodzić z dystansem. Jestem marzycielką. Będę dążyć do tej rzeczywistości przedstawionej w moich snach. I właśnie dlatego negatywne myśli odepchnę na daleki bok. Na szczęście po dołku potrafię szybko do siebie dojść. Nie mam zamiaru spędzać swojego cennego czasu na poddawaniu się niespełnionemu uczuciu, które wyniszcza mnie od środka. Cieszę się, że w końcu wzięłam się w garść również w temacie nauki. Podchodzę do niej już poważniej, bardziej się angażuję oraz systematycznie uczę. Jednak Ci wszyscy, co poświęcali chociaż trochę czasu dziennie na naukę mieli rację w tym, iż taki sposób ułatwia nam sytuację w szkole. A co najważniejsze nie spieszę się, a potem i tak mam chwilkę dla siebie, jak na przykład ta. Rozmyślam nad urozmaiceniem swojego bloga nie tylko pod względem wyglądu, ale również tematyki. Może trochę ulubionej muzyki, poezji, rysunki. Dopiero się rozkręcam, heh.



[...]Skar­bie, będę cię kochał aż będziemy sie­dem­dzie­sięciolatkami
Kocha­nie, moje serce mogłoby kochać
Tak mocno, jak ­bym był 23-latkiem...
 

 
Wczoraj kolega zaproponował mi odbudowanie starej, dobrej przyjaźni. Zaszły pewne komplikacje, które przyczyniły się do zerwania ''takiego'' kontaktu. Nie widzę w tym żadnego problemu, aby zaprzeczyć, lecz ja nie chcę... Nie chcę się już do nikogo przywiązywać. Nie chcę opowiadać o sobie. Potrafię sama poradzić sobie ze swoim własnym problemem. Ludzie bywają różni. Po prostu mam już zakodowane radzenie sobie w życiu sama. Przecież nikt nie przeżyje mojego życia za mnie.
Oczywiście są mi bliskie osoby, którym mogę się zwierzyć i robię to. Nie za często. Rozmawiam sama ze sobą.
***
Istnieje osoba, która pokazała mi czym znów jest złość, cierpienie, żal, zauroczenie. Moje myśli mogą znów pozostać zajęte. Lecz i tym razem znów bez żadnego sukcesu. Trudno jest wzbudzić we mnie uczucie, a gdy już jednak ono powstaje to wiąże się ono z celem mi nieosiągalnym. Po raz kolejny pozostaje mi tylko smętny uśmiech i wzrok tęsknoty. Pozwalam odejść, nie zaczynając niczego.
Powstało, bo sobie coś ubzdurałam i w ten sposób doprowadziłam siebie do obłędu.
A jego imię zaczyna się na K.

  • awatar HearMyMusic ♥: A może nie warto wszystkich oceniać tak samo, tylko dlatego, że wcześniej cos poszło nie tak?
  • awatar MyColorfulDreams♥: I dobrze zrobiłaś.. Ja również czegoś takie nie lubię. Jak to mówią: ,,przyjaciel który przestał się z tb przyjaźnić - nigdy nie był twoim przyjacielem..''
  • awatar Gość: Ciekawy poczatek, bede obserwowac twoj blog i zagladac PK
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Środek zimy. Niedługo początek przepięknej wiosny. Budzące się słońce, które zakrywa te dni szarawe, zimne pobudza we mnie tę garstkę szczęścia. Wiosna. Pierwsze pąki na drzewach. Coraz cieplej. Ludzie zdejmują nieznośne kurtki. Wszystko zaczyna nagle ożywać. I jak tu nie być pobudzona tą pozytywną energią? Czekam niecierpliwie na tę porę roku. Chcę z powrotem moje wieczory pod gołym niebem, patrząc na gwiazdy z herbatą w dłoni i wtulona w gruby koc.
***
Na moim zegarku widnieje teraz godzina 16:17. Przed południem już zdążyłam wrócić do domu. To znaczy, że byłam na dwóch lekcjach, na których odbyła się diagnoza. Nie mogłam zostać dłużej w szkole. Nie chciałam ryzykować. Jeszcze plamy bym gdzieś pozostawiała. Ha-ha. Wiecie... Pierwszy taki okres i inne sprawy... Wczoraj po raz pierwszy w życiu miałam przerobioną lekcję o rozprawce, nawet mimo profilu filologicznego. Dzisiaj diagnoza. Język polski. Dobra. Przeglądam kartki, spoglądam na temat wypracowania. Rozprawka. Test sprawdzający umiejętności, a tu niespodzianka-napisałam swoją pierwszą tego rodzaju pracę. Pomijając to nie było aż tak źle. Czasu dosyć dużo. Mogłam zadania swobodnie wykonywać, a ich treść była całkiem przyjemna. Taa... Zawsze tak mówię, a później okazuje się, że otrzymałam niezbyt zadowalający wynik. Dobra... Bo rozpisałam się na praktycznie nieistotny temat. Widzicie? Mówiłam, że nie jestem dobra w pisaniu ''pamiętników''.
Dzisiejszy dzień sądzę, że przeznaczę jeszcze na naukę. Muszę w końcu wziąć się za jej systematyczność. W planach mam również poczytać coś, cokolwiek oraz zrobić oddzielny wpis o reszcie spraw, z którymi chciałabym z Wami się podzielić. Widok przydługawego postu odruchowo ludzi zniechęca i większość z nich niestety ich nie czyta. Szczególnie wtedy, gdy natrafią na takiego bezsensownego jak ten.
Tak bardzo chciałabym wrócić do treningów.
Nie chcę przytyć.
Niech już się to skończy.
PS: Piekę dziś ciasteczka, może zdjęcie efektu końcowego? Zwyczajne będą.

 

 
Całkiem niezła data na rozpoczęcie prowadzenia bloga, a konkretniej jest to mój pierwszy wpis. Właśnie mam koło swojej lewej ręki gorącą herbatę z cytryną i popijam ją, rozmyślając nad treścią tego tekstu. Zawsze prowadząc coś w stylu pamiętnika nigdy nie udało mi się doprowadzić tego do końca. Do niektórych przypadków wracałam, jak na przykład do realnego notatnika. Lubię czasem sama z siebie się pośmiać. Przerywałam to pisanie pewnie ze względu zbyt dużej ilości informacji, którymi chciałam się z Wami podzielić. Zapewne większość z nich była całkowicie niepotrzebna i bezsensowna. Może zacznę w końcu brać do siebie konieczne wątki i tutaj je umieszczać. Wracam już jutro do szkoły, więc będąc uczennicą nie do końca aktywną na lekcjach zacznę robić streszczenie dziejących się chwil. W ten sposób będzie szybciej, konkretniej oraz łatwiej Wam przedstawić moje życie. Zapoznamy się lepiej pewnie w przyszłych moich *wypocinach*. Nie ma sensu się teraz zastanawiać jak zebrać do jednego worka każdą moją cechę charakteru oraz każde moje zainteresowanie. Może tak będzie lepiej? Pozostanę taka tajemnicza. Ha-ha.


Uwielbiam tekst tej piosenki.
[...] Może jest nad nami Bóg, ale wszystkim czego kiedykolwiek nauczyłam się od miłości
Było jak zastrzelić kogoś kto pierwszy wyciągał broń w twoją stronę
To co słyszałeś w nocy nie było płaczem
To nie był ktoś, kto widział światło
To było zimne i niepewne Alleluja
Alleluja